W piśmie New Yorker ukazał się niedawno satyrycznyrysunek, na którym prezes firmy mówi do pracowników: "Ponieważ nie mapowodów do paniki, myślę, że rozsądnie będzie przygotować się dopaniki". Tym człowiekiem mógłby być John Rothchild. W swojej książceRothchild, jeden z najinteligentniejszych i najdowcipniejszych amerykańskichautorów piszących o giełdzie, radzi, by inwestorzy zaczęli myśleć o dawnoniewidzianym w tym kraju rynku niedźwiedzia.
Problem bessy nie jest problemem "czy?", ale "kiedy?"Wprawdzie w książce nie znajdujemy precyzyjnej odpowiedzi na drugie pytanie,ale autor przypomina nam, że najgorszego należy spodziewać się wtedy, gdy narynku panuje powszechny optymizm. Rothchild opisuje historie największych inajbardziej dramatycznych rynków niedźwiedzia. Z tych historycznych przykładówwynikają pewne wnioski, które powinniśmy mieć w pamięci. Poza radami, jaksię zachować, gdy rynek skieruje się wreszcie w dół, znajdziemy tu opinie iprognozy tych analityków i komentatorów, którzy od dłuższego już czasusceptycznie przyglądają się hossie lat dziewięćdziesiątych. Choć w pewnymmomencie okaże się na pewno, że mieli oni racje. Problem w tym, że mieliracje za wcześnie. Dlatego sam autor nie ryzykuje prognozy, lecz przekonuje, żenawet w sytuacji, w której pewność i precyzja nie są osiągalne, możnazachować się mądrze lub głupio.
Po przeczytaniu tej książki jeden z czytelników napisał: "Nadaljestem bykiem, ale mądrzejszym".